Zakop się do ziemi, doznaj działania

czterech żywiołów i przebudź swoją moc.

Warsztaty Twardej Ścieżki

Zawady k. Częstochowy

10.08. - 15.08. 2016 r.



W Ośrodku Harcerskim w Zawadach k. Kłobucka byliśmy w czerwcu na Nocy Kupały. W sierpniu wybraliśmy się tam ponownie. Tym razem były to sześciodniowe, bardzo intensywne warsztaty.
Pogoda tym razem znowu dopisała. Pierwszego dnia, jeszcze przed rozpoczęciem warsztatów trochę pokropiło, ale już wieczorem się rozpogodziło. W następne dni pogoda była słoneczna, lecz jak na sierpień nie było za gorąco. Noce za to były dość chłodne.
Tak jak na poprzednich warsztatach w Zawadach, na warsztatach było kilku stałych bywalców. Przyjechało też kilka nowych osób.


Dzień pierwszy - środa 10 sierpnia.

Nasze działania zaczęły się od powitalnej kolacji. Gdy się już ściemniało zasiedliśmy do powitalnego kręgu.
Następny dzień zapowiadał się bardzo intensywnie, dlatego zaraz po zakończeniu powitalnego kręgu udaliśmy się do swoich domków na nocleg.


Powitalny krąg


Dzień drugi - czwartek 11 sierpnia.

Od samego rana zabraliśmy się do pracy. Najpierw zabraliśmy się za przygotowanie terenu do naszych działań. Zaznaczyliśmy nasz teren sznurkiem i wstążkami, które symbolizowały cztery kierunki, skosiliśmy trawę, która po ostatnim koszeniu w czerwcu szybko odrosła i oczyściliśmy teren z innych przedmiotów, które mogły by nam przeszkadzać w naszych działaniach.


Zaznaczamy teren naszych działań


Przygotowanie terenu do działań


Poranna odprawa


Zaczynamy kopać groby

Teren bardzo szybko został przygotowany do naszych działań i już po chwili wszyscy siedzieliśmy w kręgu. Wyjaśniłem szczegółowo co będziemy robić dzisiejszego dnia, po czym zabraliśmy się za kopanie grobów w których spędzimy najbliższa noc.


Ja też kopię


Praca wre


Groby gotowe

Ziemia w tym miejscu była piaszczysta, więc bardzo szybko uporaliśmy się z kopaniem. Trochę więcej czasu zajęły nam prace wykończeniowe. Musieliśmy znaleźć odpowiednią ilość patyków, które tworzyły rusztowanie pod sufit w naszych grobach. Do zrobienia był też cały system wentylacji. Do czasu kolacji wszystko było już gotowe.


Budujemy szałas potu


Rozpalamy ogień

Zaraz po kolacji udaliśmy się wszyscy na plac naszych działań. Do zbudowania była jeszcze konstrukcja do szałasu potu i ognisko. Patyki do zbudowania szałasu przygotowałem już wcześniej. Drewno na ognisko i kamienie też były na miejscu, więc bardzo szybko zbudowaliśmy konstrukcję do szałasu.
Zaczęło robić się ciemno. Rozpaliliśmy ognisko, w którym grzały się kamienie do szałasu potu. Gdy zrobiło się już całkiem ciemno weszliśmy do szałasu.
Szałas który robię przed wejściem do grobów zwykle jest łagodniejszy i trwa znacznie krócej niż normalnie. Składa się on z trzech rund i pozwala na "złapanie odpowiedniego stanu umysłu", który później bardzo się przydaje, gdy już jesteśmy szczelnie zakopani w ziemi.
Po wyjściu z szałasu kilka osób weszło do pobliskiej rzeki. Woda dawała nam przyjemne ochłodzenie. Po wyjściu z rzeki na chwilę grzaliśmy się przy ognisku.
Kto już był gotowy, udawał się w stronę swojego grobu wraz z pomocnikiem, który przykrył grób kawałkiem materiału i przysypał wejście ziemią. Na kilka minut przed północą wszyscy byli już w swoich grobach.


Dzień trzeci - piątek 12 sierpnia.


Widok na pole naszych działań z samego rana


Rozmowy z ogniem

Noc była dość ciepła. Siedząc przy ognisku oglądałem pięknie rozgwieżdżone niebo, po którym często przemykały spadające gwiazdy. Co jakiś czas ktoś wychodził ze swojego grobu i dołączał do kręgu osób siedzących przy ognisku. Noc szybko zleciała i gdy już było widno, większość osób wyszła już ze swoich grobów. Ci którzy jeszcze byli w środku, po chwili też do nas dołączyli.
Po kilku godzinach snu wróciliśmy na teren naszych działań. Zakopaliśmy swoje groby i przez kilka godzin "rozmawialiśmy z ogniem". Praktyki te trwały cały dzień aż do kolacji.
Po kolacji zebraliśmy się w świetlicy, gdzie przy palącym się kominku zrobiliśmy wieczorek przytulankowy, który trwał do późnych godzin nocnych. Noc, jak na tę porę roku była dość zimna i część osób została na noc w świetlicy przy palącym się kominku.


Pora na wieczorek przytulankowy


Dzień czwarty - sobota 13 sierpnia.

Sobota przywitała nas chłodną ale słoneczną pogodą. Cały dzień spędziliśmy na praktykach, które miały za zadanie uruchomić w nas postrzeganie otaczającego nas świata za pomocą innych zmysłów niż zmysł wzroku. Kilka ćwiczeń robiliśmy z zawiązanymi oczami. Jednym z takich ćwiczeń był marsz transowy. Robiliśmy też ćwiczenia na przełamanie naszego lęku. Wszystko to miało nam pomóc przy wieczornej praktyce chodzenia po ogniu.


Marsz transowy


Palimy ognisko do chodzenia po ogniu




Gdy już zaczęło się ściemniać, rozpaliliśmy ognisko do chodzenia po ogniu. W czasie gdy ogień się palił, tańczyliśmy przy ogniu grając na bębnach i grzechotkach. Zbliżała się już północ, gdy weszliśmy na ścieżkę ognia. Ogień okazał się być dla nas łaskawy. Większość osób czuła lekkie ciepło w stopy. Dla kilku osób ogień był całkiem "zimny". Działania przy ogniu zakończyliśmy już po północy.


Pora na przejście po rozżarzonych węglach


W skórze z czarnego barana przechodzi Wiking Krystyna


Dzień piąty - niedziela 14 sierpnia.


Jemy śniadanie


Budujemy ognisko


Kopczyk


Grzejemy kamienie do szałasu potu

Pomimo tego, że zajęcia warsztatowe zajmowały nam bardzo dużo czasu, od samego rana po późne godziny nocne, to czas biegł nam bardzo szybko. Niedzielny poranek przywitał nas piękną i słoneczną pogodą. Po śniadaniu, które tradycyjne zjedliśmy na tarasie naszej stołówki, zabraliśmy się za diady komunikacyjne i inne praktyki, mające na celu poszerzenie świadomości i popatrzenie na siebie, na innych i na cały otaczający nas świat z całkiem innej perspektywy.
Kulminacyjnym punktem warsztatów był wieczorny szałas potu. Konstrukcja do szałasu była już gotowa. Pozostało nam tylko zbudować ognisko i przykryć szałas kocami. Tym razem szałas składał się z czterech rund i był bardzo intensywny. Tradycyjnie po szałasie większość jego uczestników wybrało się w stronę pobliskiej rzeki, po to aby się ochłodzić po szałasie. Po szałasie kilka osób zostało przy ognisku prawie do samego rana.


Zdjęcie grupowe przed szałasem potu


Dzień szósty - poniedziałek 15 sierpnia.


Rozbieramy szałas


Pożegnalny krąg


Pora na pożegnanie


Ostatniego dnia naszych warsztatów rozebraliśmy szałas potu i uporządkowaliśmy teren na którym odbyły się nasze działania. Przyszedł czas na wypuszczenie orłów i na podsumowanie warsztatów. Około godziny 14 zjedliśmy pożegnalny obiad, po czym po pożegnaniu się rozjechaliśmy się do swoich domów.

Podsumowując całe warsztaty muszę stwierdzić, że panowała na nich wyjątkowa atmosfera i dało się wyczuć duży poziom energii. Energia ta utrzymywała się na wysokim poziomie praktycznie przez cały czas trwania warsztatów, co jest sytuacją niezwykle rzadką. Tylko jeden raz, na bardzo krótko dało się odczuć spadek poziomu energii, po czym energia wróciła do bardzo wysokiego poziomu. W dużej mierze zależało to od samych uczestników warsztatów i ich zaangażowania w to co robiliśmy.
Dlatego chciałbym bardzo podziękować wszystkim uczestnikom tych warsztatów za ich wkład i zaangażowanie w to co się zadziało.
Sława!



© FHU "Magnetoit" projekt Magnetoit