Zakop się do ziemi, doznaj działania

czterech żywiołów i przebudź swoją moc.

Warsztaty Twardej Ścieżki

Zawady k. Częstochowy

14.06. - 17.06. 2017 r.



Ośrodek Harcerski w Zawadach koło Kłobucka już na stałe wpisał się w mapę miejsc, w których odbywają się warsztaty Twardej Ścieżki.
Tym razem wybraliśmy się w to miejsce na warsztaty, które odbyły się w okolicy Nocy Kupały.
Pogoda w tym roku bywa bardzo kapryśna i nieprzewidywalna. Często pada deszcz i jest zimno. Tak też było, gdy zaczynaliśmy nasze warsztaty.
W miarę jak uczestnicy warsztatów zjeżdżali się na miejsce, pogoda się poprawiała, a na niebie ukazał się niesamowity kształt przypominający Feniksa.


Feniks na niebie


Droga wjazdowa do Ośrodka


Powitalny krąg


W czwartek pogoda się poprawiła. Cały dzień było ciepło i słonecznie. Z samego rana, zabraliśmy się żwawo do pracy. Najpierw musieliśmy przygotować teren do naszych działań. Skosiliśmy trawę i oczyściliśmy teren z innych przedmiotów, które mogłyby nam przeszkadzać w naszych praktykach. Następnie zabraliśmy się za kopanie grobów.


Czas wyruszyć na polanę


Idziemy ze sprzętem do kopania


Zaczynamy kopać "groby"


Prace wykończeniowe


Już prawie wszystko gotowe


Jeszcze tylko kilka poprawek


Grób gotowy

Kopanie i wykończenie grobów przebiegło dość szybko i sprawnie. Pozostał jeszcze do zbudowania szałas potu. Przy pracach tych dość mocno dokuczały nam komary, których w tym roku było wyjątkowo dużo.


Początek budowy szałasu potu


Prace w toku


Przykrywamy szałas kocami


Pora na rozpalenie ognia

Gdy nadszedł wieczór, wszystko było już gotowe. Rozpaliliśmy ognisko, w którym grzały się kamienie do szałasu potu.
Gdy się ściemniło, kamienie były już nagrzane. Wnieśliśmy je do szałasu i sami też weszliśmy do środka.
Po wyjściu z szałasu kilka osób poszło się ochłodzić do rzeki Liswarty, która przepływała kilkanaście metrów od naszego szałasu.
Nadeszła pora na wejście do grobów. Nad nami była ciemna noc. Świeciły tylko gwiazdy. Księżyc wyszedł dopiero nad ranem. Gdy nastał świt, ostatnie osoby powychodziły ze swoich „grobów" i udały się do domków na krótki sen.


Wszystko gotowe, ogień się pali


Przy ognisku

W piątek rano udaliśmy się na naszą polanę i zasypaliśmy groby oraz rozebraliśmy szałas potu.
Wszystko zakończyliśmy „rozmowami z ogniem".


Rozbieramy szałas


Zasypujemy groby

Po obiedzie zabraliśmy się za przegotowania do chodzenia po ogniu.
Pogoda zaczęła się psuć. Niebo się zachmurzyło i w momencie rozpalania ogniska do chodzenia po ogniu rozpadał się deszcz.
W czasie gdy ognisko się paliło, schroniliśmy się pod plandeką. Deszcz na szczęście wkrótce przestał padać. Nasze ognisko w tym czasie się wypaliło i można było z niego uformować ścieżkę ognia.


Rozpalamy ognisko do chodzenia po ogniu


Ognisko płonie


Pora na przejście po ogniu

W piątek wieczorem pogoda się pogorszyła. Było pochmurnie i zimno. Co chwila przechodziły przelotne opady deszczu.
W sobotę przed południem pogoda pozostała bez zmian. Na szczęście udało nam się przeprowadzić wszystkie zaplanowane praktyki. Na zakończenie warsztatów „wypuściliśmy orły" i tym samym zakończyliśmy warsztaty.


Pożegnalny krąg

Warsztaty choć krótkie były bardzo intensywne. Pogoda też w sumie można powiedzieć, że dopisała.
Około południa zakończyliśmy warsztaty i udaliśmy się do swoich domów.

P.S.
Ja od razu z warsztatów udałem się w Góry Świętokrzyskie na spotkanie Anastazjowców, o czym napiszę w następnym odcinku mojego bloga.


© FHU "Magnetoit" projekt Magnetoit