Warsztaty Twardej Ścieżki

w Puszczy Bolimowskiej k. Skierniewic

9 - 13 lipca 2014 r.



Po bardzo udanym powitaniu wiosny, które odbyło się w dniach 22 - 23 marca 2014 r. w miejscowości Bartniki, położonej w Puszczy Bolimowskiej w Zaczarowanym Miejscu, postanowiłem aby w tym samym miejscu zorganizować warsztaty z zakopywaniem się do ziemi.
Po sąsiedzku znajduje się tam Osada Rodzian. W osadzie tej powstało miasteczko namiotowe, w którym mieszkała większość uczestników warsztatów. Kilka osób mieszkało w ziemiance.
W tym miejscu odbyły się też warsztaty "Twardej Ścieżki" w maju 2013 r.
Zaraz po przyjeździe na miejsce zabraliśmy się za budowę szałasu potu. Tym razem postanowiłem zbudować szałas potu w pobliżu rzeki Rawki. Pracy było dość dużo. Musieliśmy wykosić trochę trawy w miejscu gdzie miał stać szałas i w przejściach do rzeki i do stałego lądu.

Przygotowanie terenu pod szałas



Budujemy szałas



Rozpalamy ogień



Rozpalamy ogień



Rzeka Rawka do której weszliśmy po szałasie


Szałas był bardzo mocny. Po dwóch rundach większość uczestników szałasu weszła do rzeki aby się ochłodzić. Woda w rzece była bardzo przyjemna i nie było czuć chłodu.
Ceremonia szałasu potu zakończyła się po północy. Większość jej uczestników długo jeszcze pozostała przy ognisku.
Następnego dnia na śniadanie zrobiłem moją "firmową jajecznicę" z pokrzywami i innymi dodatkami.


Moja firmowa jajecznica



Idziemy kopać groby


Zaraz po śniadaniu zabraliśmy sprzęt do kopania i wyruszyliśmy na oddaloną o kilkaset metrów łąkę pod lasem. Po zagrodzeniu terenu, ustawieniu bram wejściowych i strażników zabraliśmy się za kopanie grobów, w których mieliśmy spędzić najbliższą noc.


Kopiemy



Pada deszcz


Kopanie zajęło nam prawie cały dzień. Niestety pogoda była bardzo kapryśna. W pewnym momencie mieliśmy mocną ulewę. W tym czasie schroniliśmy się pod plandeką na skraju lasu. Nie było rady, trzeba było przeczekać i liczyć na łaskawość pogody.
Na szczęście się rozpogodziło i mogliśmy ukończyć nasze groby. Wieczorem znowu zaczęło padać i wchodziliśmy do grobów w deszczu. Na szczęście po kilkunastu minutach deszcz przestał padać a niebo się rozpogodziło. W nocy było nawet dość ciepło.
Gdy ostatnia osoba wyszła ze swojego grobu udaliśmy się na śniadanie i krótki odpoczynek po czym wróciliśmy na to miejsce aby opowiedzieć o swoich wrażeniach i zakopać groby. Rozmowy z ogniem zakończyły epizod związany z praktyką zakopywania się do ziemi.


Dzielimy się swoimi wrażeniami



Chwila przerwy pomiędzy praktykami


Wróciliśmy do domku na obiad i chwilę odpoczynku.
Pod wieczór zabraliśmy się do przygotowań do chodzenia po ogniu. Ułożyliśmy stos drewna w kształcie ścieżki i z chwilą zapadnięcia zmroku zapaliliśmy ognisko.


Rozpalamy ognisko do chodzenia po ogniu



Tańczące ogniste postacie


Ogień rozpalił się bardzo mocno i czasami przybierał bardzo ciekawe kształty.



Siła ognia



Zaklinamy ogień



Przechodzimy


Gdy już ognisko się dopaliło, uformowałem ścieżkę ognia po które wszyscy przeszliśmy. Ogień tym razem okazał się być dla nas łaskawy i część osób odczuwało go jako wręcz zimny.


Marsz transowy


Kolejny dzień przywitał nas deszczową pogodą. Padało prawie cały dzień a my w tym czasie robiliśmy nasze praktyki w domku.
Pod wieczór deszcz ustał i nawet się trochę rozpogodziło. Wyszliśmy więc z domku na marsz transowy. Po marszu zabraliśmy się za budowę ogniska do szałasu potu. Akurat wypadała wtedy pełnia i dojechało do nas kilka osób aby wziąć udział w szałasie potu na pełnię.


Szałas potu na pełnię



Szałas potu na pełnię



Szałas potu na pełnię



Płonie ognisko do szałasu potu



Bębnimy



Bębnimy




Szałas potu na pełnię



Kopczyk szałasowy



Krąg kończący warsztaty


Szałas udał się dobrze. Kilka osób weszło do rzeki po szałasie. Tym razem woda była znacznie zimniejsza niż poprzednio, ale dało się wytrzymać.
Niedziela przywitała nas bardzo piękną i słoneczną pogodą. Po rozebraniu szałasu zabraliśmy się za praktyki kończące warsztaty. Po "wysłaniu orłów" podziękowaliśmy sobie za wspólnie spędzony czas, pożegnaliśmy się i po spakowaniu się wybraliśmy się w drogę do swoich domów.

Były to bardzo intensywne warsztaty. Dodatkową trudnością była bardzo zmienna i chwilami deszczowa pogoda. Pomimo tego udało się nam przeprowadzić wszystkie zaplanowane praktyki. Powstały też plany, aby częściej spotykać się w tym gronie na cyklicznych szałasach co pełnię. Pewnie więc wkrótce znowu wybiorę się w te strony.

W warsztatach udział wzięli: Ania, Beata, Dżemila, Lena, Kasia, Renata, Ewa, Adam D, Adam K, Grzegorz, Jarek, Krzysiek, Krzysztof, Marcin, Wojciech O, Wojciech J, Ania - gospodyni i Jan prowadzący.




© FHU "Magnetoit" projekt Magnetoit