Powitanie jesieni

Michałkowa w Górach Sowich

9 - 11 października 2015 r.



W tym roku witaliśmy już wiosnę w Michałkowej. Tereny te jak i sama agroturystyka Michałówka bardzo nam się spodobały. Postanowiliśmy więc wrócić tu jesienią i pochodzić trochę więcej po okolicy.
Na trasie naszego przejazdu do Michałkowej znajdowała się Kopalnia kwarcu w Kraskowie. Tak jak i na wiosnę wstąpiliśmy tam na chwilę, aby posiedzieć w budynku koło studni i nabrać energetycznej wody. W kopalni ciągle coś się dzieje i powstają nowe rzeczy. Opowiadał nam o tym Pan Ryszard Walczak właściciel kopalni. Zrobiło się już całkiem ciemno jak opuściliśmy kopalnię i udaliśmy się w dalszą drogę.


Kopalnia kwarcu w Kraskowie


Przy naszym szałasie w kopalni

Po przyjeździe na miejsce zrobiliśmy powitalny krąg a zaraz po tym podróże przy bębnie.
W sobotę po śniadaniu wybraliśmy się na Wielką Sowę. Pogoda była przepiękna. Było trochę chłodno ale słonecznie.



W drodze na Wielką Sowę


Przed wieżą na Wielkiej Sowie


Widok na Ślężę i Radunię z Wielkiej Sowy


Z wieży na Wielkiej Sowie oglądaliśmy panoramę okolicy. Ślęża i Radunia były słabo widoczne z powodu mgły i nisko przemieszczających się chmur. Wyprawa na Wielką Sowę zajęła nam kilka godzin. W drodze powrotnej, kilka kilometrów od Wielkiej Sowy drogą szedł sobie byk. Byliśmy tak zaskoczeni tą sytuacją, że nawet nie zdążyliśmy wyciągnąć aparatu i zrobić mu zdjęcia. Byk szedł sobie spokojnie prawidłową stroną drogi nie zważając na nic i nie wadząc nikomu.
Po powrocie zjedliśmy obiad i zabraliśmy się za budowę szałasu potu.



Wyznaczamy miejsce na szałas


Dziewczyny niosą siano do szałasu


Kopanie dołka na kamienie


Wiążemy pierwsze patyki


Ziemia w miejscu na którym miał stać szałas była bardzo twarda i kamienista. Wykopanie dołka i wybicie otworów na patyki sprawiło nam wiele trudu. Pies Albert, który na wiosnę intensywnie chciał nam "pomagać" tym razem siedział e domu. W jego miejsce weszła koza, która wszędzie za nami chodziła. Pomimo tych wszystkich trudności do zmroku uporaliśmy się z budową szałasu i ogniska.



Rozpalamy ogień


Konstrukcja szałasu potu gotowa


Gramy na bębnach


Gramy na bębnach i śpiewamy


Przy ognisku


W oczekiwaniu na rozgrzanie kamieni


Szałas był dość intensywny. Po szałasie większość jego uczestników weszła do pobliskiego potoku aby się ochłodzić. Woda w potoku była lodowato zimna.
W niedzielę po śniadaniu rozebraliśmy szałas i wyruszyliśmy na przejażdżkę po okolicy.


Górski potok - wskoczyliśmy do niego po szałasie


Spacer nad jeziorem Lubachowskie


Najpierw pojechaliśmy nad jezioro Lubachowskie i zwiedziliśmy starą tamę, która została zbudowana w 1914 r. Następnie odwiedziliśmy Zamek Grodno.


Tama na jeziorze


Przed zamkiem Grodno


Pożegnalny krąg


Po południu wróciliśmy do naszej agroturystyki i zrobiliśmy kilka praktyk kończących nasze warsztaty.
Warsztaty zakończyliśmy pożegnalnym obiadem. Pogoda tym razem dopisała. Było słonecznie, co sprzyjało wędrówkom po okolicy i oglądaniu przepięknych jesiennych kolorów.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za miłe i bardzo owocne spotkanie.




© FHU "Magnetoit" projekt Magnetoit